ŚLĄSKI BLUES LESZKA WINDERA

„Graliśmy nieustannie, ale w mediach nas nie było. Myślę, że tę siłę na początku czerpaliśmy z naszej bluesowej filozofii. Granie dla siebie, by zaspokoić potrzebę ducha, to naturalny stan bluesowego artysty. Na Śląsku wynikało to ze specyficznej mentalności, z wrażliwości śląskiej duszy, a także z tradycji. To wyjątkowo rozśpiewana ziemia.”

Tak pisze Leszek Winder w swojej książce „Śląski Blues”.  Pomimo swojego tytułu nie jest to jednak żadna monografia opisująca dzieje „śląskiego bluesa”. To bardziej rodzaj osobistego pamiętnika artysty, który z pozoru tylko opowiada o swoich muzycznych peregrynacjach. Tak naprawdę  jest to emocjonalna opowieść o miejscach i ludziach, których już niestety nie ma. Z niektórymi Winder był bardzo blisko związany. Ryszard „Skiba” Skibiński, Jerzy „Kawa” Kawalec czy Jan „Kyks” Skrzek…to z nimi tworzył swoje zespoły: Apogeum, Krzak, Bezdomne Psy, Śląska Grupa Bluesowa. To z nimi spędził wiele szczęśliwych chwil swojej młodości i tworzył wspólnie muzykę.

To spersonalizowana historia Windera, który rozlicza się ze swoim artystycznym dorobkiem i próbuje ocalić od zapomnienia wiele ważnych, nie tylko dla śląskiego bluesa, postaci. Stąd w książce pojawia się cały rozdział pn. Twarze Śląskiego Bluesa, będący subiektywną listą muzyków z którymi zetknął się na swojej muzycznej drodze gitarzysta legendarnej grupy Krzak.

Prywatna historia śląskiego bluesa

Oczywiście w książce nie brakuje anegdot i opisów rock and rollowego życia w czasach PRL. Dla starszych czytelników lektura będzie z pewnością słodko-gorzką, sentymentalną podróżą do przeszłości. Dla młodszych natomiast wyprawą w „fascynujące” czasy bez internetu. Winder opowiada o tym jak to siedział na „klopsztandze”, czytał Karola Maya i bawił się w Indian. O tym jak z kolegami wspinali się na latarnie by zdobyć głośniki do swoich, domowymi sposobami montowanych, Marshalli.

Teraz w czasach przesytu wszystkiego, możemy sobie kupić na przykład takiego Fendera nie wychodząc z domu i uczyć się grać na gitarze pobierając lekcje na You Tubie. W czasach opowieści Windera gitary robione były domowymi sposbami. Toporne i cięzkie nie nadawały się tak naprawdę do grania. Ale były powodem do dumy dla ich właścicieli. Ucieczką od komunistycznej szarości była muzyczna pasja. Przeciwności i trudności tylko ją wzmacniały. Ludzie zarażeni tą pasją, pomimo braku telefonów komórkowych i Facebooka odnajdywali się wzajemnie, inspirowali, uczyli od siebie. Więzi jakie się tworzyły i relacje międzyludzkie były mocniejsze i bardziej autentyczne niż obecnie.

Śląski blues narodził się dzięki tym więzom, wzmacianym poprzez pasję wspólnego grania. Jego pionierzy często improwizowali, w życiu (bo musieli) i w muzyce (bo chcieli). Niejako potwierdza to sam Winder pisząc: „Kocham ową muzyczną niepewność i to jednorazowe wydarzenie, jakim jest improwizacja. W zespole muzyków otwartych na taki sposób budowania utworu tworzy się jakaś nieziemska, wręcz kosmiczna więź. Musimy być obok siebie, blisko, ale nie musimy na siebie patrzeć…”

Dzięki publikacji Leszka Windera mamy wyjątkową okazję wejść w świat jego osobistych wspomnień, poznać jego subiektywną, prywatną historię śląskiego bluesa. Historię, którą ten wyjątkowy muzyk sam tworzył.

Więcej o artyście na jego stronie http://www.winder.art.pl/

Profil FB https://www.facebook.com/Winderleszek/

  • „Śląski Blues”
  • Autor Leszek Winder
  • Skoczów 2018
  • Wydawca: Śląskie Stowarzyszenie Artystów i Twórców
  • Redakcja Jacek Kurek
  • Projekt okładki Agnieszka Łapka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s